|
Okazja tygodnia
|
 |
|
Peter (Jason Segel) jest drugorzędnym kompozytorem muzyki filmowej, którego życie zostaje wywrócone do góry nogami, kiedy jego dziewczyna Sarah Marshall (Kristen Bell), popularna gwiazda filmowa rzuca go dla przystojnego gwiazdora rocka. Zobacz do jakich poświęceń zdolny jest facet, aby zapomnieć o dziewczynie i dokąd go to zaprowadzi!
Dodatki: komentarz audio, sceny usunięte i rozszerzone, gagi z planu, zabawne sceny, wideoklipy, zwiastuny.
Dźwięk: Dolby Digital 5.1
Obraz: 1,85:1
Dystrybucja: TIM Film Studio
|
Wasze opinie o filmie |
|
Mam nadzieję, że fakt, że czyjeś cierpienie wywoływało u mnie salwy śmiechu, nie czyni ze mnie bardzo złej osoby. Każdy, kto chociaż raz widział jak Segel robi minę zbitego szczeniaczka, powinien mnie zrozumieć. To jest taki wyraz twarzy, że bez względu na to ile kryje się za nim cierpienia, człowiek mimowolnie się uśmiecha. A jeśli dodać do tego łkanie i wybuchy płaczu w najdziwniejszych momentach, śmiech staje się koniecznością. Segel miał rolę, która dawała największe pole do popisu. Chłopak musiał się obnażyć - dosłownie (ostrzegam - pełna frontowa nagość męska) i w przenośni, no bo żeby koleś zachowywał się jak Bridget Jones? Efekt był super. Bell robiła trochę za tło tej historii a zadaniem Kunis było tylko dobrze wyglądać. Nawet ja jestem w stanie docenić jak świetnie się z tego wywiązała. Sceny, w których jest obecna to prawdziwa przyjemność dla oka. Za to Brand, to totalnie inna kategoria. Był to pierwszy mój kontakt z jego osobą, nie mam pojęcia jaki jest w rzeczywistości, ale przez cały film miałam wrażenie, że on w nim nie gra tylko po prostu jest. Nawet jeśli miał napisane dialogi, to moim zdaniem improwizował na planie i rzucał własnymi tekstami. I te jego piosenki, ruchy, mimika - jego osoba to komizm w najczystszej postaci.
Do śmiechu doprowadzał również szeroki wachlarz przeuroczych postaci drugoplanowych - przyjaciele głównego bohatera, pracownicy hawajskiego hotelu, inni goście - zwłaszcza pewna para nowożeńców. Wszyscy mieli super teksty, a już zwłaszcza przodował tu debiutujący małżonek (warto wybrać się na film, chociażby tylko po to, żeby sprawdzić w jakim kontekście stwierdził, że Bóg miał powód aby umieścić nam usta na twarzy).
Definiującym ten film słowem jest dla mnie "niezręczny" - w takich sytuacjach ciągle znajduje się któraś z postaci i jest to zabawne. Mnie ten rodzaj humoru podpasował bardzo, także w skrócie - polecam! |
|
|
|
Hity z importu
|
 |
|
Nowe "Obłędne ceny"
|
 |
|
Wielka wyprzedaż trwa - ponad 100 tytułów
|
 |
|
QDVD i inne unikaty
|
 |
|
Megawyprzedaż Disneya
|
 |
|