|
Okazja tygodnia
|
 |
|
W Rosji grupa żołnierzy pod dowództwem nacjonalisty Radczenki przejmuje kontrolę nad wyrzutniami rakiet nuklearnych. Amerykański okręt podwodny "Alabama" zostaje wysłany, by patrolować wody terytorialne Rosji. "Alabama" to okręt klasy Ohio (jest tylko siedem takich na świecie) przenoszący pociski Tridant IC-4. Dowództwo "Alabamy" dostaje rozkaz odpalenia rakiet. Dochodzi do konfiltu między komandorem Frankiem Ramsay (Gene Hackman) i jego pierwszym oficerem Ronem Hunterem (Danzel Washington), który zastanawia się nad słusznością wydanego rozkazu, ponieważ podczas jego potwierdzenia okręt traci łączność z dowództwem. Nie wiadomo czy rozkaz został potwierdzony, czy zarządzono odwołanie odpalenia rakiet. Konfilkt oficerów dzieli załogę. Część uważa, że lojalność wobec groźby odpalenia pocisków nie jest najistotniejszą sprawą.
Dodatki: materiał o realizacji filmu, sceny usunięte, zwiastun.
Dźwięk: Dolby Digital 5.1
Obraz: 2,35:1
Dystrybucja: Imperial
|
Wasze opinie o filmie |
|
Obok 'Twierdzy' to drugi rządzący soundtrack autorstwa Hansa Zimmera. Mam oba na płytach, słucham od kilku lat i tak sobie dziś myślę, że większy power wali właśnie od 'Karmazynowego przypływu'. Te motywy muzyczne są często wykorzystywane w hollywoodzkich trailerach - pamiętam, że słyszałem je na pewno w 'Dowodzie życia'. Ach, ta pulsująca muzyka, narastająca, by w końcu eksplodować w dramatycznym klimaksie! |
|
W zasadzie tak.. Standardowe motywy. Kapitan-zły, I-y oficer-dobry... Sceneria- kilkadziesiąt metrów kwadratowych i to do tego pod wodą (tak, żeby za bardzo nie było słychac kłótni). Broń: torpedy zgłowicami atomowymi! Czas: tak około 2 godziny! Czyli to wszystko zupełny standard.... ale pomimo tych wszystkich standardów... to wbrew pozorom ogląda się dosyć interesująco... I tandem aktorski Hackman i Washington nieźle się spisuje! |
|
Jest to moim zdaniem jeden z trzech najlepszych soundtracków Zimmera. Jest tu niesamowity klaustrfobiczny klimat, ma się wrażenie rzeczywistego przebywania na okręcie podwodnym. Temat główny to już klasyka muzyki filmowej, kojarzą go prawie wszyscy, choć niekoniecznie wiedzą, z jakiego to filmu ;-) Doskonale wpleciona elektronika, Zimmer urzył jej z umiarem, jest tylko tłem, ale za to jakim! Jest to pozycja obowiązkowa dla wszystkich! Nie rozumiem, jak Akademia mogła nie docenić tej ścieżki??? To czysty sknadal. Widać wyraźnie, że ludzie tam zasiadający nie potrafią docenić muzyki odbiegającej od kanonów wytycznonych przez Johna Williamsa. Szkoda. |
|
Najwyższą cnotą żołnierza jest jednak posłuszeństwo... |
|
Inteligentny hollywoodzki "dramat podwodny". Są dramaty sądowe, są też filmy dziejące się na pokładach łodzi podwodnych - w obu przypadkach wystarczy wziąć dobrych aktorów, wystarczy jedno studio. "Karmazynowy przypływ" jest bardziej filmem psychologicznym niż sensacyjnym. Hackman jak zwykle w wielkiej formie, jest nieugiętym kapitanem łodzi podwodnej, Washington to jak zwykle młody, zdolny, szlachetny - ale na tym kończą się stereotypy. W pewnym momencie Washington, po przejęciu władzy w wyniku buntu którego powodem była odmowa odpalenia rakiet nuklearnych, musi podjąć decyzję o poświęceniu trzech swoich ludzi. Okręt zalewa i trzeba zamknąć śluzę - ale są tam trzej nasi ludzie - krzyczy ktoś. W normalnym filmie mówią: macie minutę na uratowanie ich. I w 59 sekundzie udaje im się wyskoczyć przed zamykającą się śluzą. Tutaj nie. Spojrzenie Washingtona chwilę potem pokazuje, że jest piekielnie dobrym aktorem. Jest w filmie parę innych nieszablonowych motywów: niektórzy ludzie Hackmana przechodzą na stronę Washingtona i odwrotnie. Trwa równorzędna walka o władzę. Śmiesznostki w stylu: to czy okręt odpali rakiety uzależnione jest od otrzymania faksu od dowództwa. Faks się zaciął i nie wiedzą, czy rozpoczynać trzecią wojnę światową. Takie tam drobnostki. Poza tym jest to o trzy klasy lepsze od "Polowania na Czerwony Październik". |
|
Ejże! Nie przeginajmy! "Czerwony październik" nie jest taki zły (jest nawet bardzo dobry i dorobił się statuetki za dźwięk). "Karazynowy przypływ" zaś momentami za schematyczny, irytujący, a nwet ... zabawny, niemniej jest to także bardzo dobry film. |
|
Oczywiście brak w tych wszystkich komentarzach informacji najbardziej znaczącej dla potencjalnego nabywcy. Jedynie czyte lanie wody na temat samej fabuły. Wszystkie dodatki są pozbawione tłumaczenia - brak jest lektora i brak napisów. W scenach usunietych umieszczono sceny które właśnie są w tym filmie m.in. zgadywanki oficerów w autobusioe przed wyjsciem w morze (o aktorach grających w filmach o tematyce morskiej) i była jeszcze jedna ale zamieszało mi się z innym filmem i teraz sobie nie przypomnę ale sprawdze i jutro napiszę. Napisy polskie są wyswietlane na obrazie filmu a nie na czarnych pasach. Trochę psuje to oglądalność juz i tak wąskego obrazu. Po inteligetnym rozciągnięciu (wtedy uważam że napisy mają sens) nie ma czarnych pasów, obraz jest skrócony... ale napisy chyba dla niedowidzących. Ciekawe czy kiedyś wyjdzie rozszerzona wersja KP gdyż w sieci znalazłem soundtrack z wersji rozszerzonej... więc może gdzieś ona istnieje. Tę drugą sceną wyciętą jest rozmowa Kapitana z pierwszym po okacji gaśniczej. Kapitan mówi o wadze bosmana. Scena ta znajduje się w filmie, tylko zmieniono trochę jej treść i dotyczy ona kucharza - ofiary pożaru. Kapitan mówi, że nie pożar go zabił, a jego waga. Czyli generalnie ta scena o wadze jest w filmie, tylko jest trochę zmodyfikowana i dotyczy kogoś innego. |
|
|
|
Hity z importu
|
 |
|
Nowe "Obłędne ceny"
|
 |
|
Wielka wyprzedaż trwa - ponad 100 tytułów
|
 |
|
QDVD i inne unikaty
|
 |
|
Megawyprzedaż Disneya
|
 |
|